KSIĘGA MARZEŃ


Look into my forests`s eyes

Say a few words

Witaj Wędrowcze.
Trafiłeś do mojego Lasu. Usiądź, odpocznij, i jeśli pozwoli Ci na to Twoja droga powróć.
Jestem Gwilith.

"I dla siebie zawsze będę kobietą swojego życia."...


Archiwum
2012
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2011
grudzień
listopad
październik
wrzesień
czerwiec
2010
październik
kwiecień
styczeń
2009
październik
czerwiec
maj
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
maj
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2004
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2003
grudzień

"Moje serce obawia się cierpień...
Powiedz mu,że strach przed cierpieniem jest straszniejszy niż samo cierpienie. I, że żadne serce nie cierpiało nigdy, gdy sięgało po swoje marzenia. Bo każda chwila poszukiwań jest spotkaniem z Bogiem, i wiecznością..."

Są ludzie którzy odeszli, a ich nie dogonisz..
Dla Dagi.
Jego śmierć.
Rysy
Anielica
Piotr

Śladami cieni.
Konie z transportu

Zaglądam.
Moje zdjęcia.
R.Kasprzycki
Końska Zagroda
A.Sapkowski
Czarna strona...

Po cichutku..
Ptasiek
Miłość Przyjdzie Jutro..
Moja

Zaczytana..
Linethin
Exodia
Zniszczona nadzieja..
Calvina
Jednorogini
Gwiazdeczka
Cattydhuaine
Stysiunia
Season
Eruhini
Aannunfinie
Dimlondiel
Fraziu
Winky
Amaltie




2012-05-13 22:42:23 >> Płacz .

Różne rodzaje płaczu w życiu spotykamy.

W pewne urodziny ktoś kiedyś płakał ze szczęścia.

Niezły dzień, z koszmarnie zakończonym wieczorem.
urodzinowym.
Mówiłam,że ich nie lubię. Nigdy nie są fajne, nie należą mi się widocznie dobre urodziny.
...

Popłaczę. Płacz dobrze koi do snu.

nie martwcie się. Mam 25 lat i życie wieczne.

Pieprzone urodziny. I po co to wszystko?
Co roku upewniam się tylko,zę może być tylko gorzej.
...............


...myśli wiatrem pisane...skomentuj (0)




2012-05-08 12:23:20 >> Muzyka,miłość, mżawka, czerwiec i sieć.

http://www.youtube.com/watch?v=MzjUkYJEUYI&feature=related

Przy dźwiękach dziś chwilka przerwy od profilaktyki, do której zabrać się nie mogę za nic w świecie. Nadłubałam pół . Jeszcze pół. 
Za godzine o tej porze obedrze mnie ze skóry moja promotorka. Nawet sie nie boję, już chyba dość mam tych studiów, jestem nimi zmęczona.
Chciałabym móc wychodzić do pracy, wracać do domu do Ciebie.

A w czerwcu, 10tego chciałabym być z Tobą w Bielsku. Nie będzie identycznie, znamy się juz troszkę. Ten rok minął jak z bicza strzelił. Tyle zmian, tyle wiatru.
Rok temu o tej porze byłam świadoma, ze istniejesz. Ale nigdy, ze istnieć będę dla Ciebie. Nadal to dla mnie niesamowite, swoisty cud.

Ten 10.06 - gdybym wiedziała, jak bardzo odmieni moje życie wycieczka do Bielska, by złapać oddech, złapać obiektywizm, rzeczywistośc i chłodny wzrok.
Gdybym wiedziala, że tak się to potoczy..

Bałabym sie jechać. Z jednej strony- wiedząc, ze nie będzie prosto, że dużo pod górkę. 
A z drugiej- chyba chciałabym jechać wcześniej, szybciej. Choć to nie byłoby dobre wyjscie. Bóg stawia ludzi na wprost siebie w odpowiednich momentach. Nie ma w życiu przypadków.

3 tygodnie od naszej drugiej chyba rozmowy, pomijając mijanie sie na czacie, szybkie wymiany zdań i mój pośpiech majowy. A potem ukradkowe, ciepłe sms'y, częste. Wywołujace uśmiech na twarzy i lekkie zatrzymanie.

Nie zmienił się uśmiech- szerszy jest tylko.
Majówka utwierdziła mnie w przekonaniu, że jestem z dobrym człowiekiem. Z takim, z którym chcę być.
Nie szkodzi, ze tego nie czytasz. Że nikt tego nie czyta. Mnie samej poniekąd to pomaga.
Dziwny był to rok. Na wszystko miał być czas- nie było go na nic prawie.
Święta jedne zaraz po drugich, zdawałoby się.
I już maj, i już 8!
Najtrudniejszy zawsze miesiąc na studiach, nigdy nie można się nim w pełni na nich cieszyć. A jest tak cudowny. Ukochany mój, gdy wszystko budzi się do życia.
Od jakiegoś czasu spokój w śpiewaniu - gdy wracam naładowana energią z próby, spokojniejsza z mszy. Powoli odnajduje drogę do Boga, albo on sam znów odnajduje się we mnie. To długi, trudny i...bolesny czasem proces. Klamka powiedział : dopiero teraz uwrażliwi Ci sie sumienie.
Chciałabym mniej narzekać- to prośba do mnie i do góry, by dał mi wytrwałość i cierpliwość, bo narzekanie wydobywa się ze mnie bezwiednie prawie.

Wrzuciłam pracę na pena. Lecę do ksero. Na wydział. Oberwać po głowie. Plaza, potem próba i znów praca na uczelnie.
Obyście wszyscy mogli uśmiechac się do siebie .

...myśli wiatrem pisane...skomentuj (0)




2012-04-25 00:14:48 >> ..cisza w ciszy.

Niedzielne popołudnio-wieczory są czymś wyjątkowym.
Ostatnio nasz duszpasterz mówił niesamowicie o mszach, o bytności na nich. Nie szukajmy tam sztucznie wywołanych wyjątkowymi przedsięwzięciami emocji. Nie są czymś złym, ale bywają złudne.
W kościele w Bogu szukajmy spokoju, ukojenia i ..poniekąd pogodzenia się z tym, że to co nas w życiu spotyka jest tym, czym Bóg nas doświadcza. Co daje nam po to, byśmy mogli zrozumieć, że nigdy nie dam nam więcej niż jesteśmy w stanie dźwignąć.


http://gacugacu.wrzuta.pl/audio/6MlFGsujvjG/11-serafini_cherubini_alleluja_-nieznany_wykonawca-uwielbiam_imietwoje

...myśli wiatrem pisane...skomentuj (0)




2012-04-14 22:21:19 >> Piąte koło.

Dobrze kogoś mieć bliskiego, gdy źle się dzieje.

Piąte koła u wozu nastręczają tylko kłopotliwych chwil.

Piąte koło u wozu poszło spać.

Tylko piątemu kołu czasem przykro.
Ale. Krążyć myślami. Nikt nie musi wiedzieć.



: (

...myśli wiatrem pisane...skomentuj (1)




2012-03-31 23:45:21 >> ..cisza w ciszy.

Obejrzany piękny film.
"One day". Dużo we mnie po nim refleksji, dużo myśli.
Kuba z Madzią wrócili z "Róży" objęci bez słowa. Magda stanęła tylko w moich drzwiach w milczeniu, patrząc na mnie.
 Potem Kuba zabrał ją do siebie, ale dziś zamiast śmiechu, który tak w nich lubię, nic zza nich nie dobiega. Przygaszony blask lampki w nierównym szkle szyby drzwi. Chciałabym tak, jak oni.
Zawieszam głowę w oczekiwaniu. Od rana do zmierzchu. Rzadko dziś mam okazję podnieść ją wyżej. 
Za okiem pulsuje mi dziwny, tępy ból, rozmywając obraz. Ignorowany nie mija, jak ból zęba. 

Czemu tak mało cenimy osobę, z którą jesteśmy? Pozwalamy osiąść sobie na laurach, pozwalamy jej po prostu być obok- nie dbając, by było nam jej koło siebie ciepło, dobrze i wygodnie, mimo ścięć. 
A my szukamy wśród ludzi, którzy przeminęli echa tego co było. A przecież szukając gwiazd można zgubić księżyc.
Gdy odwracamy się- widzimy, że już nie ma tego, co trwało przy nas i było stałe. Znikneło gdzieś, gdy my macaliśmy w mgłach przeszłości. 
Kiedyś wyczytałam zdanie, nie pamiętam już gdzie, że najbardziej doceniamy coś, gdy wymknie nam się z rąk. Wiśniewski, czy Sapkowski... nieistotne. Zdanie który wyryło mi się w pamięci.
Dziś ściśnięte mam gardlo. Taką przysłowiową kluskę, gdy nieco rozpaczliwy sms o kontakt..zniknął w przestrzeni.
Przejdzie, zawsze przechodzi. Muszę wspierać, a nie być kulą u nogi.

Tylko czasem, zwłaszcza wieczorami, nachodzi mnie niemoc, by siąść i płakać. 
Najlepiej płacze się w łazience.


...myśli wiatrem pisane...skomentuj (0)




2012-03-26 23:16:07 >> >.<

A dziś sobie popłaczemy. O tak.

Troszkę ze strachu, troszkę z bezsilności.


...myśli wiatrem pisane...skomentuj (0)




Layout Created by Sybilla the site is powered by blog.pl